244 Marcina z Kutna
Volvo 240 DL z 1988 roku - silnik 2,3 (B230F), 115 KM, wersja amerykańska (jakby nie patrzeć na naszych drogach unikat). Ma przejechane 480 tysięcy kilometrów i serduszko pełne zapału na następne tyle. Posiada elektryczne szyby, klimatyzację, podgrzewane fotele, wspomaganko, piękne 15-calowe felgi (oczywiście oryginalne), no i cudowna niezastąpiona automatyczne skrzynia (4 biegówka). Nazywam go Forrest. Przejechałem już nim około 15 tysięcy kilometrów (a mam go dopiero od kwietnia 2007) i nie zawiódł mnie ani razu (nie licząć uszkodzenia instalacji LPG - emulator wtrysków). I jeszcze kilka słówek o różnicach pomiędzy wersją europejską a amerykańską. Największa to szerokość listew nad zderzakami. W wersji amerykańskiej są one znacznie szersze i bardziej nachodzą na zderzaki. Również charakterystycznym jest czarny pasek pod szybami w drzwiach. W środku oprócz licznika w milach możemy zauważyć pneumatyczne przełączniki nawiewu (widać, dla Amerykanów zbyt skomplikowane były suwaki;-)). Silniki i skrzynie oraz zawieszenie nie zostały zmieniane.


